Meble na wymiar · Pszczyna
Pszczynę dzielą od naszej stolarni dwadzieścia cztery kilometry. Meble łazienkowe robimy tu i w mieszkaniach, i w domach po sołectwach, a pytanie wraca w obu miejscach to samo: gdzie to wszystko schować. Za wyjazd na pomiar i za projekt komputerowy nie liczymy nic.
W mieszkaniach w mieście łazienka ma kilka metrów i wolnej ściany jest tam tyle, co pod umywalką. W domach w Ćwiklicach, Studzienicach, Łące i Jankowicach miejsca jest dużo, tylko po roku i tak wszystko stoi na blacie. Dlatego przy projekcie liczymy nie same wymiary zabudowy, ale to, ile rzeczy naprawdę ma w niej zamieszkać i jak często sięga się po każdą z nich.
Pod umywalką dajemy dwie szuflady jedna nad drugą zamiast jednej wysokiej. Górna jest płytka, na szczoteczki, kremy i leki, i ma przegrody dzielące ją na pola. Dolna bierze zapasy, ręczniki papierowe i chemię. Obie wyjeżdżają na pełną długość, więc widać tył szuflady bez wyciągania zawartości do przodu.
Suszarka i szczoteczka potrzebują prądu, a przewód biegnący po blacie do gniazdka przy lustrze przeszkadza codziennie. Gniazdo chowamy więc w wysokiej szafce albo w górnej szufladzie, na tylnej ściance. Zasilanie doprowadza elektryk, my zostawiamy w plecach mebla przepust i miejsce na puszkę. Suszarka zostaje wtedy podłączona na stałe w środku, a na blacie nie leży nic.
Światła w łazience jest zwykle jedno, pod sufitem, i wnętrze otwartej szafki zostaje w cieniu. Pod dolną krawędzią wiszącej zabudowy prowadzimy taśmę, która oświetla blat i umywalkę od góry. W słupku dokładamy oprawę z czujnikiem, zapalającą się przy otwarciu drzwi. Zasilacz stawiamy poza mokrą strefą, w części zabudowy najdalszej od prysznica.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Pszczynie: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



Łazienka to zwykle jeden z kilku pokoi do zrobienia. Przy tym samym pomiarze bierzemy resztę.
Da się, gdy każda rzecz dostanie swoje miejsce na wysokości, na której się po nią sięga. Codzienne drobiazgi idą do płytkiej górnej szuflady z przegrodami, zapasy niżej, a ręczniki do słupka obok. Na pomiarze pytamy wprost, co dziś stoi na blacie.
W łazience zwykle dwie płytsze. W jednej głębokiej małe rzeczy przewracają się i lądują na dnie, a po tygodniu nikt ich tam nie szuka. Dwie szuflady dzielą to naturalnie na codzienne i zapasowe.
Tak. W plecach zabudowy zostawiamy przepust i miejsce na puszkę, a zasilanie doprowadza elektryk. Suszarka i szczoteczka zostają wtedy podłączone w środku, a przewody nie leżą na blacie.
Najczęściej od prowadnicy dobranej za lekko do tego, co w szufladzie stoi. Bierzemy prowadnice na pełny wysuw, z zapasem obciążenia i z domykiem. Drugi powód to krzywa podłoga pod szafką, dlatego korpus poziomujemy przy montażu.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Pszczynie, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.