Meble na wymiar · Sławków
Sławków dzieli od naszej stolarni dwadzieścia pięć kilometrów, a dojazd i projekt są bez opłaty. Mieszka się tu głównie w domach, w tym w starych budynkach wokół rynku, gdzie w jednym pokoju bywa kilka wnęk naraz. Zabudowa idzie w nich wysoko, aż pod sufit, i to zmienia sposób montażu.
Zanim przyjedziemy z gotowym meblem, pole musi być skończone od strony budowlanej. Tynk w środku wnęki ma być położony i wyschnięty, podłoga ułożona do samej ściany, a listwa przypodłogowa w polu zabudowy zdjęta. Gniazdo, które ma zostać w środku, przenosi elektryk jeszcze przed przyjazdem mebla. My robimy pomiar, wykonanie, transport, wniesienie i montaż, a prace murarskie i elektryczne zostają po stronie właściciela, więc mówimy o nich wprost przy pomiarze.
Zabudowa sięgająca sufitu jest wysoka i wąska, a to znaczy, że sama z siebie stoi niepewnie. Korpus przykręcamy więc do ściany w kilku punktach na górze, przez plecy albo przez listwę montażową ukrytą pod wieńcem. W starych domach przy rynku spoina między cegłami bywa miękka i wyrywa się razem z kołkiem, więc punkty mocowania wypadają zawsze w samej cegle. Przy dzieciach w domu jest to ważniejsze niż wygląd frontów, bo wysoki mebel obciążony u góry przewraca się szybciej, niż ktokolwiek zdąży zareagować.
Front we wnęce widać zawsze na tle ściany, która go otacza, i dlatego kolor dobiera się w tym pokoju. Biel bieli nie jest równa: ciepła obok zimnej ściany żółknie, zimna obok ciepłej wygląda na szarą. Próbnik przykładamy więc do muru przy oknie i drugi raz wieczorem przy zapalonym świetle, bo żarówka potrafi zmienić odcień bardziej niż wybór dekoru. Gdy zabudowa ma zniknąć w pokoju, trafienie w kolor ściany robi więcej niż jakikolwiek inny zabieg.
W domach z drugiej połowy dziewiętnastego wieku w jednym pomieszczeniu bywają dwie albo trzy wnęki różnej wysokości i szerokości. Zabudowane osobno, każda pod swój otwór, wyglądają jak trzy przypadkowe meble przy jednej ścianie. Prowadzimy więc przez wszystkie jedną linię: wieniec na tej samej wysokości, cokół tej samej grubości i podziały frontów odmierzone od wspólnego punktu. Różnice między otworami chowają się wtedy w ściankach bocznych, a pokój czyta się jako całość.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Sławkowie: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



Wnęka to zwykle początek. Przy tym samym pomiarze bierzemy resztę domu.
Tynk w polu wnęki położony i suchy, podłoga ułożona do ściany, listwa przypodłogowa zdjęta. Gniazdo w środku przenosi elektryk przed montażem. Resztę robimy my.
Nie, bo przykręcamy ją do ściany w kilku punktach u góry. W starym murze punkty mocowania wypadają w samej cegle, bo miękka spoina wyrywa się razem z kołkiem. Przy małych dzieciach to podstawa.
Próbnik przykładamy do muru przy oknie i drugi raz wieczorem przy świetle. Biel ciepła obok zimnej ściany żółknie, zimna wygląda na szarą, a katalog tego nie pokaże.
Nie, jeśli poprowadzimy przez nie jedną linię: wieniec na jednej wysokości, ten sam cokół i podziały mierzone od wspólnego punktu. Różnice chowamy w ściankach bocznych.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Sławkowie, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.