Meble na wymiar · Sosnowiec
Do Sosnowca mamy dziewiętnaście kilometrów, a wnęki zastajemy tu w dwóch zupełnie różnych wnętrzach. W kamienicach w Śródmieściu i na Pogoni zostały po dawnym układzie mieszkań, na Zagórzu i Środuli wynikają z metrażu i z ustawienia ścianek działowych. Za przyjazd, pomiar i projekt nie płacisz nic.
W kamienicach w Śródmieściu i na Pogoni sufit kończy się gzymsem, a przy nim biegnie sztukateria szeroka na kilka albo kilkanaście centymetrów. Zabudowa ciągnięta pod sam sufit musiałaby ją skuć, a tego zwykle nikt nie chce. Wysokość kończymy pod gzymsem, jedną równą linią przez całą szerokość wnęki, a wieniec cofamy o grubość profilu. Nad meblem zostaje pas ściany ze sztukaterią i to on trzyma pokój w jednym charakterze.
W kawalerkach i małych mieszkaniach na osiedlach kuchnia bywa wnęką otwartą wprost na pokój, bez drzwi i bez ściany. Zamykamy ją wtedy na całą wysokość frontami przesuwanymi w jednej płaszczyźnie ze ścianą, a za nimi zostaje blat, szafki i miejsce na drobny sprzęt. Po ugotowaniu obiadu wystarczy zasunąć fronty i z kanapy nie widać naczyń. Prowadnicę górną wieszamy na własnej belce przykręconej do stropu, bo krawędź wnęki rzadko jest prosta.
Ściana od podwórza w starej kamienicy bywa zimna, a mebel dostawiony do niej na styk odcina ją od ciepła z pokoju. Po zimie z tyłu pleców pojawiają się ciemne plamy, choć w pokoju nic się nie zmieniło. Zabudowę przy takiej ścianie odsuwamy o dwa albo trzy centymetry, plecy dzielimy albo pomijamy, a w cokole i w wieńcu robimy przelot. Powietrze krąży wtedy za meblem, a ściana schnie tak samo jak reszta pokoju.
W kamienicach podłogę robią deski ułożone na legarach i pod ciężarem wysokiej zabudowy potrafi ugiąć się o kilka milimetrów w jednym punkcie. Mebel ustawiony na czterech nogach opiera się wtedy na dwóch, front przestaje trzymać pion, a szczelina między skrzydłami rozjeżdża się od góry. Pod cokołem układamy szeroką płytę rozkładającą ciężar na kilka desek. Poziom ustawiamy na końcu, po dostawieniu wszystkich korpusów i po włożeniu tego, co ma w nich stać.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Sosnowcu: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



Wnęka to zwykle początek. Przy tym samym pomiarze bierzemy resztę domu.
Nie. Kończymy ją pod gzymsem jedną linią i cofamy wieniec o grubość profilu. Sztukateria zostaje nietknięta, a nad meblem widać pas ściany. Skuwania gzymsu nie proponujemy.
Da się, frontami przesuwanymi na całą wysokość wnęki. Za nimi zostaje blat i szafki, a po zasunięciu widać płaszczyznę w linii ściany. Prowadnicę górną wieszamy na belce przykręconej do stropu, bo krawędź wnęki rzadko jest prosta.
Odsunąć mebel od ściany o dwa albo trzy centymetry i dać powietrzu przejście. Plecy pomijamy albo dzielimy, a w cokole i w wieńcu robimy przelot. Ściana schnie wtedy razem z resztą pokoju.
Nie, jeśli ciężar rozłoży się na kilka desek. Pod cokołem układamy szeroką płytę, a poziom ustawiamy na końcu, po dostawieniu wszystkich korpusów. Fronty regulujemy dopiero wtedy.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Sosnowcu, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.