Meble na wymiar · Sławków
Sławków leży prawie dwadzieścia pięć kilometrów od naszej stolarni, przy samej granicy z Małopolską. W starszych domach wokół rynku pytanie o schody zaczyna się tu nie od wyglądu, tylko od dźwięku. Za pomiar, za projekt i za przyjazd na miejsce nie bierzemy opłaty.
Skrzypienie to dźwięk tarcia dwóch kawałków drewna o siebie i samo w sobie nie mówi, że bieg jest słaby. Pod ciężarem człowieka płaszczyzna stopnia ugina się o ułamek milimetra i ociera o element pionowy albo o gniazdo w bocznej belce. Zimą, przy suchym powietrzu, drewno oddaje wilgoć i luz w połączeniach rośnie, dlatego dźwięk wraca co roku w tym samym sezonie.
Zanim cokolwiek dokręcimy, szukamy miejsca. Przechodzimy bieg powoli, obciążając osobno przód i tył każdego stopnia, raz przy ścianie, raz w osi biegu. Dźwięk spod środka wskazuje na samą płaszczyznę, dźwięk przy krawędzi na połączenie z elementem pionowym, a dźwięk przy bocznej belce na wysuszony klin w gnieździe. Bez tego dokręca się na ślepo i po miesiącu skrzypi obok.
Wiele z tego da się poprawić bez wymiany. Gdy bieg jest dostępny od spodu, dobijamy i doklejamy kliny w gniazdach, a w rozeschnięte połączenia wciskamy klej pod ciśnieniem. Gdy dostęp jest tylko od góry, łączymy elementy wkrętem wpuszczonym w drewno, a otwór zamykamy zaślepką wyciętą z tego samego gatunku. Po wykończeniu miejsce po zaślepce daje się znaleźć tylko z bliska.
Nowy bieg robimy tak, żeby ten dźwięk nie wrócił po kilku sezonach. Elementy łączymy na wpust i na klej, a nie na sam styk dobity gwoździem, bo gwóźdź z czasem obrabia sobie otwór i połączenie zaczyna pracować. Kliny w gniazdach idą na klej od razu, a drewno na bieg bierzemy dosuszone do wilgotności ogrzewanego wnętrza, żeby pierwsza zima nie otworzyła luzu.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Sławkowie: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



Przy schodach często wychodzi też zabudowa pod nimi albo szafa w holu. Bierzemy to przy tym samym pomiarze.
Zwykle nie. Skrzypienie bierze się z tarcia drewna o drewno przy minimalnym ugięciu. Niepokojący jest dopiero widoczny ugięty stopień albo trzask przy każdym wejściu i to oglądamy osobno.
Najczęściej tak. Przy dostępie od spodu dobijamy i doklejamy kliny oraz wciskamy klej w rozeschnięte połączenia. Przy dostępie tylko od góry łączymy elementy wkrętem schowanym pod zaślepką z tego samego drewna.
Bo w sezonie grzewczym powietrze w domu jest suche, drewno oddaje wilgoć i luz w połączeniach rośnie. Po wiosennym wyrównaniu wilgotności dźwięk zwykle cichnie sam.
Robimy je tak, żeby tego uniknąć: połączenia na wpust i na klej zamiast styku dobitego gwoździem, kliny klejone od razu, drewno dosuszone do warunków ogrzewanego wnętrza.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Sławkowie, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.