Meble na wymiar · Zator
Zator dzieli od naszej stolarni dwadzieścia jeden kilometrów, po małopolskiej stronie. Część domów w gminie oddaje piętro gościom w sezonie, więc bieg schodów pracuje tam przez pół roku ciężej niż w zwykłym domu. Za przyjazd do gminy, za pomiar i za projekt nie bierzemy nic.
Gość wchodzi na górę wieczorem, z bagażem w ręku, po schodach widzianych pierwszy raz. Wysokość stopni musi być na całym biegu jednakowa, bo noga zapamiętuje ją po dwóch krokach i przy trzecim, choćby o centymetr innym, potyka się. Krawędź znaczymy wpuszczonym paskiem w ciemniejszym odcieniu albo samym profilem nosa, żeby widać było, gdzie stopień się kończy. Walizka ciągnięta po stopniach obija tę krawędź, więc dostaje większe zaokrąglenie i twardszą powłokę.
Po takim biegu nosi się pościel, ręczniki i zakupy, czyli chodzi się z zajętymi rękami. Poręcz przy samej ścianie wtedy nie wystarcza i robimy drugą, po otwartej stronie. Kształt dobieramy tak, żeby dłoń obejmowała ją całą, bez rozstawiania palców, a na zakręcie prowadzimy ją jednym ciągiem, bez przerwy w miejscu słupka. Poręcz urwana na zakręcie każe puścić ją dokładnie tam, gdzie trzyma się jej najmocniej.
W domach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych obok biegu stoi czasem ścianka z pustaków szklanych, wpuszczająca światło z sieni. W niej nie zamocujemy niczego: pustak pęka od wkrętu, a kotwa nie ma się w czym trzymać. Słupek balustrady prowadzimy wtedy do stopnia i do podłogi, a poręcz od tej strony opieramy na własnej konstrukcji. Przed montażem sprawdzamy jeszcze, czy ścianka niesie ciężar, czy tylko wypełnia otwór w murze, bo z boku wygląda to tak samo.
W części domów gospodarze zajmują parter, a górę oddają gościom i chcą, żeby wejście szło z sieni, nie przez salon. Zostaje na to wąski pas przy ścianie, w którym bieg musi się zmieścić razem z poręczą, a ta zabiera po kilka centymetrów z każdej strony. Szerokość liczymy więc po poręczy: między nią a przeciwną ścianą ma zostać tyle, żeby dwie osoby minęły się bokiem. Gdy nie zostaje, mówimy to na pomiarze, zamiast wciskać bieg, po którym nie da się wnieść bagażu.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Zatorze: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



Przy schodach często wychodzi też zabudowa pod nimi albo szafa w holu. Bierzemy to przy tym samym pomiarze.
Najwięcej daje jednakowa wysokość stopni na całym biegu, bo noga zapamiętuje ją po dwóch krokach. Do tego znaczymy krawędź paskiem w ciemniejszym odcieniu albo wyraźnym profilem nosa.
Da się i przy pokojach dla gości doradzamy właśnie tak. Na zakręcie prowadzimy ją jednym ciągiem, żeby nie trzeba było puszczać jej w połowie drogi.
Nie. Pustak pęka od wkrętu, a kotwa nie ma w nim czego chwycić. Słupki prowadzimy do stopnia i do podłogi, a poręcz opieramy na własnej konstrukcji.
To pokaże pomiar. Liczymy odstęp między poręczą a przeciwną ścianą, bo sama poręcz zabiera po kilka centymetrów. Gdy zostaje za mało miejsca, mówimy o tym wprost.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Zatorze, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.