Meble na wymiar · Tychy
Do Tychów jedziemy czternaście kilometrów. Bieg schodów trafia się tu najczęściej w szeregowcach na Żwakowie i w Wilkowyjach oraz w starych domach Czułowa i Glinki. Za dojazd, pomiar i projekt nie bierzemy opłaty.
W szeregowcu schody idą wąskim kanałem: mur z jednej strony, mur z drugiej, a między nimi niecały metr. Stopień docinany na styk musi trafić w wymiar w każdym punkcie, bo tynk kładziony ręcznie potrafi się wybrzuszyć w połowie wysokości biegu. Szerokość bierzemy dlatego przy każdym stopniu osobno. Przy większej różnicy stopnica jest o kilka milimetrów krótsza, a szparę zamyka listwa przyścienna schodząca po linii biegu.
Jedna z tych ścian jest wspólna z sąsiadem. Kroki po drewnie przyklejonym wprost do betonu słychać po drugiej stronie mocniej, niż się wydaje, najbardziej wieczorem. Pod nakładkę wchodzi wtedy warstwa tłumiąca, a stopnica nie dotyka muru granicznego na sztywno. Przy ścianie zostaje kilka milimetrów luzu, wypełnionych masą elastyczną i przykrytych listwą.
Na piętrze bieg kończy się przy krawędzi stropu i to czoło stropu zostaje po robotach betonowych szare. Widać je z całego holu, bo wypada na wysokości oczu osoby stojącej na dole przy schodach. Obkładamy je materiałem z tej samej partii co stopnie, dociętym na wysokość stropu razem z warstwą podłogi. Krawędź wchodzi wtedy w jedną linię z ostatnim stopniem.
W Czułowie, na Glince i Mąkołowcu stoją domy starsze od samego miasta, a biegi są w nich strome: stopień wysoki, głębokość mała, bo klatkę wciśnięto w kilka metrów kwadratowych. Nakładka z drewna tego nie zmieni, bo wysokość stopnia trzyma beton albo konstrukcja. Da się natomiast dołożyć nos wystający przed podstopnicę, przez co stopa dostaje kilka centymetrów więcej oparcia. Po pomiarze mówimy wprost, ile z tego wychodzi w tym konkretnym biegu.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Tychach: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



Przy schodach często wychodzi też zabudowa pod nimi albo szafa w holu. Bierzemy to przy tym samym pomiarze.
Nie. Stopnie docinamy na styk z tynkiem, a szerokość bierzemy przy każdym stopniu osobno. Większą różnicę zamyka listwa przyścienna schodząca po linii biegu.
Ciszej, gdy pod nakładkę wejdzie warstwa tłumiąca, a stopnica nie dotknie muru na sztywno. Przy ścianie zostaje kilka milimetrów luzu, zamkniętych masą i listwą.
Tak. Czoło stropu obkładamy materiałem z tej samej partii co stopnie, docinanym razem z warstwą podłogi. Krawędź wychodzi wtedy w jednej linii z biegiem.
Wysokości stopnia drewno nie zmieni, bo trzyma ją beton albo konstrukcja. Da się dołożyć nos wystający przed podstopnicę i tym powiększyć oparcie dla stopy. Ile z tego wyjdzie, mówimy po pomiarze.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Tychach, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.