Meble na wymiar · Goczałkowice-Zdrój
Goczałkowice dzieli od naszej stolarni dwadzieścia pięć kilometrów. Zabudowa jest tu niska, domy stoją w ogrodach, a to widać potem w kuchni: dużo się w niej przerabia i dużo trzeba gdzieś schować. Za dojazd i za projekt nie bierzemy opłaty.
Pod koniec lata kuchnia w domu z ogrodem zmienia się na kilka tygodni w miejsce pracy. Słoiki wracają potem pełne i ktoś musi je gdzieś postawić. Górna półka jest do tego najgorszym miejscem, bo pełny słoik waży swoje, a zdejmuje się go nad głową. Miejsce na przetwory planujemy więc nisko: szuflada pod blatem, prowadnice z pełnym wysuwem i nośnością liczoną na kilkadziesiąt kilogramów, żeby dało się wyciągnąć całą zawartość i zobaczyć tylny rząd.
Tam, gdzie jest osobna spiżarka, robimy w niej półki płytkie, na jeden rząd słoików. Głęboka półka wygląda pojemniej, ale drugi rząd znika z oczu i stoi tam do wiosny. Gdzie spiżarki nie ma, jej robotę przejmuje wysoki słupek przy wejściu do kuchni: pełne fronty, w środku półki co dwadzieścia parę centymetrów, w skrzydłach wąskie regały na drobne rzeczy. Stawiamy go przy ścianie od północy, bo tam jest najchłodniej.
Warzywa prosto z grządki przychodzą z ziemią i to zmienia zlew. Zamiast dwóch małych komór dajemy jedną dużą i głębszą, żeby zmieścił się w niej cedzak razem z garnkiem. Bateria idzie z wyciąganą wylewką, wtedy strumień sięga w każdy róg komory i spłukuje piasek z dna. W szafce obok wieszamy wysuwany kosz na obierki, więc resztki schodzą z blatu od razu, bez noszenia przez pół kuchni.
W domach parterowych obok kuchni stoi zwykle pomieszczenie gospodarcze albo kotłownia i tam da się przenieść połowę zapasów. Zamrażarka, druga lodówka i skrzynki z warzywami zabierają miejsce, którego przy blacie zawsze brakuje. Robimy w takim pomieszczeniu prosty regał z płyty odpornej na wilgoć i wąski blat roboczy, na którym czyści się warzywa przed wniesieniem do domu. Kuchnia zostaje wtedy do gotowania.
Zdjęcia pokazują rozwiązania, o których piszemy wyżej. Nie są to prace wykonane w Goczałkowicach-Zdroju: prawdziwe zdjęcia z tego miasta wstawimy, kiedy klienci pozwolą je pokazać.



W jednym domu rzadko kończy się na kuchni. Przy tym samym pomiarze bierzemy resztę.
Nisko, w szufladzie pod blatem. Pełny słoik waży swoje i zdejmowanie go nad głową kończy się źle. Prowadnice bierzemy z pełnym wysuwem i nośnością na kilkadziesiąt kilogramów, wtedy widać też tylny rząd.
Da się wysokim słupkiem przy wejściu do kuchni. Półki robimy płytkie, na jeden rząd, a w skrzydłach dokładamy wąskie regały. Najlepiej stoi przy ścianie od północy, bo tam jest chłodniej.
Jedna duża komora, głębsza niż zwykle, żeby zmieścił się cedzak razem z garnkiem. Do tego bateria z wyciąganą wylewką i wysuwany kosz na obierki w szafce obok.
Robimy. Zwykle wychodzi z tego regał na zapasy i wąski blat roboczy przy wejściu z ogrodu. Mierzymy to przy tej samej wizycie co kuchnię.
Zadzwoń albo napisz. Umawiamy pomiar w Goczałkowicach-Zdroju, robimy projekt i podajemy cenę. Do tego miejsca nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.